Polscy politycy ukrywają swoje bogactwo
Większość z polskich parlamentarzystów zaniża wartość swoich mieszkań, domów, gruntów i samochodów, donosi dziennik „Polska”. W swych sprawozdaniach majątkowych piszą tak, jakby nigdy nie słyszeli o gigantycznym wzroście cen nieruchomości. Kreują się na pariasów, bo (co pokazują ostatnie sondaże firmy badawczej GFK Polonia) ponad połowa Polaków nie ma zaufania do bogatych polityków.
Przykładowo posłanka PO, Iwona Śledzińska-Katarasińska, 42-metrowe mieszkanie w centrum Łodzi, które na wolnym rynku warte dziś jest co najmniej 200 tys. zł. Ale w swoim oświadczeniu majątkowym pisze, że lokal wart jest 80 tys. zł. Łódzcy agenci nieruchomości mówią wprost.
- Nawet w gorszych dzielnicach w bloku z wielkiej płyty mieszkanie kosztowałoby minimum 170 tys. zł – twierdzi Dorota Pomarańska z agencji Domena Nieruchomości. Posłanka PO natomiast tłumaczy, że nie zamierzała sprzedawać mieszkania, więc nie musi wiedzieć, ile dzisiaj kosztuje. I zaprzecza, jakoby celowo zaniżyła jego wartość.
Inny przykład: Grażyna Iwona Śledzińska-Katarasińska, była minister rozwoju regionalnego, też minęła się z prawdą, podając w oświadczeniu wartość swojego majątku. Uważa, że mogła się pomylić, bo nie jest dyplomowanym rzeczoznawcą, i aż dwukrotnie zaniżyła wartość swojego siedliska pod Płockiem.
Grażyna Gęsicka ma 90-metrowy, murowany, dobrze utrzymany dom letniskowy niedaleko Płocka, który wyceniła na 80 tys. zł. Nazywa go chałupą położoną w zabitej dechami wsi. Jednak ta „chałupa na odludziu” stoi na działce o powierzchni 4 tys. mkw. i według płockich agentów warta jest co najmniej 150 tys. zł. W okolicy domy kupują mieszkańcy Warszawy, których stać na takie ceny. W tej chwili za 80 tys. zł można tu kupić drewnianą chatkę do całkowitego remontu.
Link do artykułu
If you enjoyed this post, please consider to leave a comment or subscribe to the feed and get future articles delivered to your feed reader.








Comments
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz